Dziś trochę o drewnie i historii człowieka, który przywrócił znaną już w starożytności wiedzę o nim. Współczesna nauka o wiedzy tej już nie pamięta, a szkoda, bo gdyby pamiętała, wielu z nas miałoby możliwość zbudowania dla siebie zdrowego domu, którego postawienie trwa kilka dni, a przetrwać może nawet kilkaset lat. Drewno to jest odporne na wilgoć, ogień, korniki i grzyby. Nie wymaga impregnowania ani sezonowania, można go użyć do budowy od razu po ścięciu, a mimo to się nie wypaczy. Dom buduje się w całości z drewna, nie używa się ani jednego gwoździa, nie ma tam kleju, farb ani ocieplenia. Jest on całkowicie czysty i naturalny.

Inżynier zainspirowany tradycją

Erwin Thoma urodził się w Austrii w 1962 roku w rodzinie z tradycjami stolarskimi. Od zawsze chciał zostać leśnikiem. Po zdobyciu wyższego wykształcenia w tym kierunku, objął fragment regionu Karwendel – pasma górskiego w północnych Alpach. Zwykle młodzi leśnicy w Austrii muszą czekać bardzo długo nim dostaną własny obszar leśny, Thomie udało się z jednego powodu. Jego teren zimą był odcięty od świata, a najbliższy sklep znajdował się w odległości kilkudziesięciu kilometrów od leśniczówki. Nie było na niego chętnych, Thoma jednak uznał to za spełnienie swoich marzeń. Mieszkał w tym miejscu z rodziną przez kilka lat. Jednak, gdy dzieci osiągnęły wiek szkolny, rodzina zmuszona była przeprowadzić się do miasta. Po około dwóch tygodniach dzieci Thomy zaczęły kaszleć. Początkowo nikt nie wiedział, czym jest to spowodowane, a objawy narastały. Podczas najbliższej wizyty, lekarz stwierdził uczulenie na chemię zawartą w płytach wiórowych, z których zrobione były wszystkie meble i podłogi znajdujące się w mieszkaniu. Wychowane w czystych alpejskich warunkach, dzieci Thomy, po zetknięciu się z klejami i lakierami stosowanymi do ich produkcji, zaczęły chorować. Lekarz przepisał terapię kortyzonem, jednak rodzina się na to nie zgodziła, ze względu na ryzyko uszkodzenia nerek w tak młodym wieku. Thoma, wraz z dziadkiem, który całe życie trudnił się stolarką, wykonali proste meble i podłogi z czystego, litego drewna, a wszystkie elementy skażone chemią wyrzucili. Gdy dzieci wróciły do domu po remoncie, okazało się, że objawy alergii ustały. To był przełomowy moment, w którym, inżynier zapatrzony w nowoczesną technologię, zaczął wątpić w jej sens i skierował się ku tradycyjnym metodom.

Drewno księżycowe

W latach 80-tych Thoma wraz z dziadkiem otworzyli firmę stolarską. Początkowo większość zleceń dotyczyła układania podłóg, a ponieważ kładli je w większości na wilgotnym jeszcze betonie, deski wypaczały się. Dziadek doradził Thomie, aby używał drewna ściętego zimą, w odpowiedniej fazie, przy ubywającym księżycu. Thoma nie wierzył, bo podczas studiów nie słyszał o takiej metodzie. Dziadek jednak był uparty, Thoma więc ustąpił i zastosował się do rady. Drwale ścięli jego partię drewna w określonym czasie. Kolejna partia, wycięta już w innej fazie księżyca trafiła do sąsiada. Drewno przezimowało, a gdy Thoma wiosną pojechał po jego odbiór, ze zdziwieniem stwierdził, że jego drewno jest nieruszone, podczas, gdy drewno ścięte później zaatakowały korniki. Thoma zaczął prowadzić własne badania i stwierdził, że tzw. drewno księżycowe jest bardzie odporne na czynniki zewnętrzne i nie pęcznieje pod wpływem wilgoci. Na podstawie notatek napisał książkę pt. „Widziałem jak rośniesz”. Thoma nie chciał zachowywać wiedzy tylko dla siebie i czuł, że każdy powinien wiedzieć o rzeczach, o których nauka milczy. Publikację chwalili tradycyjni rzemieślnicy, jednak ze strony przemysłu padł grad krytyki. Opinie były podzielone, ponieważ nie każdy miał interes w tym, aby ta wiedza wyszła na światło dzienne. Wielu wyśmiało Thomę, nazywając go zaklinaczem księżyca. Jednak jego teorię potwierdził najbardziej prestiżowy uniwersytet techniczny w Zurichu. Podczas pięcioletnich badań ustalono, że drzewo kurczy się i pęcznieje wszerz odpowiednio do faz księżyca. Nie zmienia jednak swojej długości. Drzewo posiada też pole elektromagnetyczne, które również pulsuje odpowiednio do fazy księżyca. Woda w drzewie przy ubywającym księżycu zmienia stan skupienia. Jej cząsteczki odłączają się wówczas tymczasowo od klastrów i łączą z cząsteczkami celulozy, tworząc coś pomiędzy stałym a ciekłym stanem skupienia. Drewno takie, ścięte w tej fazie, jest tak trwałe i odporne na czynniki zewnętrzne, że nie trzeba używać żadnej chemii do jego zabezpieczenia. Drewna księżycowego używano już w starożytności do budowy okrętów. Nie pęczniało ono w wodzie, nie osadzały się na nim skorupiaki.

Jakość przekraczająca normy

Thoma opracował własną metodę budowy domów z drewna. Ściany złożone są z pięciu warstw desek połączonych jedynie drewnianymi kołkami. Warstwy te ułożone są pionowo i po przekątnej, co sprawia, że ściana jest trwalsza niż beton, a pomieszczenia nie wychładzają się, bo ściany nie przepuszczają zimna. W przypadku zalania drewno nie chłonie wody, budynek jest zatem odporny na powódź. Gotowe elementy zwozi się na miejsce budowy, złożenie ich w całość zajmuje tylko kilka dni. Nie używa się dodatkowych płyt, folii, styropianu, wełny ani izolacji. Stosowanie styropianu w budowie domu wiąże się z powstawaniem pleśni, co jest niewykle toksyczne. Thoma poddał swoją konstrukcję testowi pożarowemu, chcąc uzyskać certyfikat bezpieczeństwa. Instytut IBS, który przeprowadził test, wyznaczył czas 30 minut poddawania ogniem o temperaturze 1000 °C. Thoma poprosił, aby sprawdzono, ile ogólnie wytrzyma jego konstrukcja. Instytut nie zgodził się, uznając to za zbędne oraz, że konstrukcja nie wytrzyma nawet wyznaczonego czasu. Thoma przekupił jednak kierownika, a gdy po trzech godzinach poddawania ogniem konstrukcja nadal stała, instytut zdecydował się na wykonanie ponownej próby na swój koszt. Mało tego, przez cały ten czas temperatura wewnątrz pomieszczenia wzrosła o niecałe 2°C, co było nieprawdopodobne. Thoma uzyskał najwyższy możliwy certyfikat. W latach 70-tych i 80-tych budowano jedynie parterowe domy z drewna, wyższe konstrukcje uznawano za niebezpieczne w przypadku pożaru. Thoma udowodnił, że drewno ma właściwości znacznie większe niż do tej pory sądzono. Jak się wkrótce okazało, domy księżycowe znane były od wieków w Japonii. Do dziś stoją tam budowle wzniesione w VII w. n. e. Mimo, że w Japonii występują trzęsienia ziemi, budynki stoją w niezmienionym stanie od kilkuset lat. Japończycy wyznają dodatkowo zasadę, że należy żyć w zgodzie z naturą i nie pozostawiać po sobie śladów. Domy z drewna Thomy wpisują się w tę filozofię. Gdy jego książka ukazała się na rynku japońskim, zaczęły pojawiać się zlecenia na budowę domów. Było to zadziwiające, bo wejście na rynek japoński graniczy z cudem nawet dla dużych koncernów, a Thoma prowadził jedynie mały rodzinny biznes w Austrii. Aby zacząć budować domy, musiał uzyskać bardzo restrykcyjny certyfikat na trzęsienia ziemi. Dom zbudowano na specjalnej platformie symulującej takie trzęsienia. Początkowo nie otrzymał certyfikatu, ponieważ dom… mimo zastosowania najwyższego stopnia trzęsienia, nie rozwalił się. Trzeba było osłabić konstrukcję, aby budynek się rozleciał i można było określić stopień trzęsienia, przy którym to się stało.

W zgodzie z rytem ciała

Pozytywne działanie drewna na organizm człowieka nie zostało dokładnie zbadane, ale przez własne doświadczenie jesteśmy w stanie stwierdzić, że drewno współgra z ludzkim ciałem i komunikuje się z nim. Substancje semiochemiczne zawarte w litym drewnie sprawiają, że w takim pomieszczeniu człowiek się uspokaja, a rytm serca spowalnia się. Zapach czystego drewna sprawia, że człowiek podświadomie wie, że jest w dobrym otoczeniu i może czuć się bezpiecznie. Sen w drewnianym domu jest głębszy i bardziej regenerujący. Drewno poprawia ogólne samopoczucie i stan psychiczny człowieka. Działa podobnie jak spacer po lesie. Wybudowanie drewnianego domu w lesie dla wielu jest jedynie w sferze marzeń. Jednak, jakby się dokładnie zastanowić, marzenie to jest trochę bliżej niż nam się wydaje. Działki leśne są tańsze od budowlanych i na ogół dużo większe. Postawienie niewielkiego domu z drewna jest tańsze niż tradycyjna budowa. Postawienie samej konstrukcji trwa kilka lub kilkanaście dni. Działki leśnej nie trzeba przekształcać, jeśli dom nie ma fundamentów i np. stoi na palach. Dom Thomy kosztuje co prawda około miliona złotych, ale skoro jego technologia jest znana, można zaczerpnąć z jego wiedzy i użyć jej do budowy własnego, zdrowego domu.

 

 

12 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.