Muszę przyznać, że im dłużej żyję, tym bardziej zadziwiają mnie dzisiejsze czasy. Mam też wrażenie, że dziwić się będę jeszcze bardzo długo. Żyjemy w świecie iluzji, jak Jim Carrey w „The Truman Show” i nawet o tym nie wiemy. Oglądamy wiadomości, czytamy gazety i newsy w internecie i bezmyślnie wierzymy w to, co widzimy. Nie zastanawiamy się, ile w tym prawdy, a na ile jest to teatr, który ma nami kierować. Za chwilę będą wybory. Już rusza kampania „nie pozwól, by inni wybrali za ciebie, idź głosować”. Polityką żyje każdy i każdy ma na jej temat własne zdanie, chociaż tak naprawdę nic o niej nie wie. Władza ma strukturę hierarchiczną, przypomina piramidę. Prezydenci i premierzy wcale nie stoją na samym szczycie, są gdzieś pośrodku. A to oznacza, że mają kogoś nad sobą, kto wydaje im rozkazy. Co za różnica, co powiedział Kaczyński, albo co zatwierdził Duda? To nie ich wybór, to nie ich decyzja. Październikowe wybory już mają swój wynik, choć jeszcze się nie zaczęły. Kaczyński zapowiedział, że za 4 lata kończy karierę polityczną. A to oznacza, że PIS wygra te wybory, bo tak to zaplanowano. Widocznie sprawy Żydów amerykańskich i ustawa 447, a także wiele innych, o których nie wiemy, wymagają dodatkowego czasu. Co będzie po kolejnej kadencji? Sama jestem ciekawa. Cała kampania wyborcza to farsa dla nieświadomego tłumu. Przepychanki są robione pod publikę. Skoro wszystko jest z góry ustalone, to po co są te wybory? A no po to, aby ten, kto rządzi, miał wiedzę na temat preferencji wyborców w Polsce. Co się stało z Konfederacją w majowych wyborach samorządowych? Sporo osób, w szczególności młodych, popierało to ugrupowanie, bo ich członkowie opowiadali się za Polską, mówili sensownie i prawdziwie. Tymczasem, według oficjalnych danych, Konfederacja uzyskała żenujący wynik. Prawdziwego nie poznamy. Nie pozwolono im się przebić. Dr Huber Czerniak, startujący na Dolnym Śląsku, namawiał, aby robić zdjęcia swoich kart do głosowania i przesyłać MMSem pod specjalny numer. Miało to na celu ustalenie rzeczywistego wyniku dla Konfederacji. Szkoda, że była to akcja na małą skalę. Formacja obywatelska 1Polska została rozgoniona chwilę po swoim powstaniu, nie zdążyła zaistnieć w szerszej świadomości. Ostatnie wybory w Gdańsku zostały sfałszowane, co ujawnił Grzegorz Braun. „Głosowały” tam nawet osoby nieżyjące, jak widać, Gdańsk to miasto cudów. No, cóż…

„Czasami ludziom zdarza się potknąć o prawdę, ale większość prostuje się i idzie dalej, jakby nic się nie stało”

– Winston Churchill

Wybieracie się na protest klimatyczny? „Wyjdźmy na ulicę, wrzaśnijmy razem”, tak brzmi slogan tego wydarzenia. Ciekawe, ilu biorących udział wie, że dwutlenek węgla i spaliny samochodowe nie mają żadnego wpływu na pogodę i klimat. Te zjawiska tworzą się samoistnie od milionów lat i człowiek nie jest w stanie tego zmienić. Obecnie poziom CO2 wynosi trochę ponad 400 ppm. W okresach takich jak Ordowik, Sylur, Kreda i Jura jego stężenie wynosiło 2000-4000 ppm, czyli nawet 10-krotnie więcej! W jurze średnia temperatura była o 15 °C wyższa niż dzisiaj. To były ery, w których kwitło życie. Rośliny w takich warunkach rosną lepiej, wydają większe owoce i produkują więcej… tlenu. Wzrost stężenia dwutlenku węgla oznacza dla nas dzisiaj lepsze plony, a zatem lepszą produkcję żywności. A hasło, mówiące, że nie będzie czym oddychać staje się tylko pustym echem. Historia potwierdza, że najpierw rośnie temperatura, za nią stężenie dwutlenku węgla, a nie odwrotnie. W czasach prehistorycznych, gdy to stężenie było tak wysokie, powinno nastąpić ogromne ocieplenie, a tymczasem nastąpiło zlodowacenie. W latach 70′ zwiastowano nam ochłodzenie klimatu, straszono epoką lodowcową. Teraz ci sami „naukowcy” ostrzegają przed globalnym ociepleniem. Zmieniają oni raporty pod wpływem oczekiwań polityków. Co się zatem dzieje? Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o…? Na rozmaite akcje i badania musiały pójść ogromne pieniądze, bo ich zasięg jest niewiarygodny. Ale warto inwestować, bo państwa Unii, które nie będą się wywiązywały z bzdurnie narzuconych norm emisji „gazów cieplarnianych”, będą musiały płacić. W Polsce zamyka się kopalnie węgla, podczas, gdy w Niemczech sektor węglowy prężnie się rozwija. Gdzie logika? Akcja wymiany pieców na nowe w prywatnych domach to też biznes – ktoś na tym przecież zarobił i to niemało. Promuje się odnawialne źródła energii, bo to… źródło zysku dla producentów i dostawców. Podobnie rzecz ma się z rosyjskim i amerykańskim gazem, z energią elektryczną zagranicznych właścicieli. Na polskim węglu duże koncerny nie zarobią, więc jest tępiony. A co z dymem z kominów, smogiem i spalinami? Otóż to nie smog, a niska emisja, czyli zanieczyszczenia powietrza na wysokości do 40m. Cząsteczki te są na tyle duże, że zatrzymują się w naszych nosach i nie dostają się do płuc. Smog to mniejsze zanieczyszczenia na wysokości powyżej 100m. Jest to zatem kolejne pomylenie pojęć. W 2015 r. w Paryżu podpisano tzw. pakt klimatyczny, który zobowiązuje cały świat do obniżenia temperatury średnio o 2°C do 2030 r. Czujecie jak to bzdurnie brzmi? Dziś na ulicę wyleją się tłumy młodzieży protestującej przeciwko zmianom klimatycznym, domagającej się od polityków czystego powietrza dla siebie i przyszłych pokoleń. Dlaczego młodzi ludzie zostali zatrudnieni? Bo to pewna symbolika i nada większy sens temu wydarzeniu. Ponad to, w szkołach nie uczą zależności stężenia dwutlenku węgla od temperatury, więc młodzież o tym nie wie. Nikt ich tego nie nauczył. Chłoną to, co się im powie, a na ulicę wychodzą za darmo. Korci mnie, aby ich zatrzymać i zapytać, dlaczego strajkują i jakie są naukowe dowody dla tezy zbliżającego się „globalnego ocieplenia”. Miejmy oczy otwarte i pamiętajmy, żeby nie wierzyć we wszystko, co nam mówią. Szukajmy tego, czego nie mówią, niestety, nie znajdziemy tego w telewizji. Kierujmy się logiką. Gdy zdarzy nam się potknąć o prawdę, nie idźmy dalej, tylko spójrzmy, co do cholery leży na drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.